Antyszczepionkowcy ufundowali badanie za szczepionkami

Skupiająca antyszczepionkowców organizacja Safe Minds postanowiła ostatnio położyć kres wszelkim spekulacjom i pokazać w końcu ze stuprocentową pewnością, że szczepionki prowadzą do autyzmu. Ufundowała ona zatem badania, które jednak wykazały coś zupełnie przeciwnego, wobec czego antyszczepionkowcy obecnie buntują się przeciw ich wynikom.

Badania były przeprowadzone naprawdę skrupulatnie - wykorzystano do niego 79 nowo narodzonych makaków, które podzielono na grupę kontrolną oraz grupy, z których dwie otrzymały najbardziej kontrowersyjne z punktu widzenia antyszczepionkowców szczepionki MMR (przeciw śwince, odrze i różyczce), a dwie inne szczepionki zawierające kontrowersyjny (ponownie, z punktu widzenia antyszczepionkowców) tiomersal.

Wyniki badań, które ukazały się ostatnio w magazynie naukowym Proceedings of the National Academy of Science (link na dole), są jednoznaczne - naukowcy stwierdzili, że nie zaobserwowano żadnych zmian u szczepionych osobników. Chodzi tu zarówno o ich zachowanie, jak i o neurologiczne zmiany w móżdżku, hipokampie czy ciele migdałowatym. Autorzy badania twierdzą wprost - badanie to nie potwierdza hipotezy, według której szczepionki zawierające tiomersal prowadzą do zaburzeń ze spektrum autyzmu.

Czy zatem badania ufundowane przez samych antyszczepionkowców (a nie przez tzw. "big pharmę") były w stanie przekonać ich samych? Skądże znowu. Safe Minds, po opublikowaniu ich wyników przedstawiło w sieci oświadczenie, z którego wynika, że po prostu nic nie zrozumieliśmy z tych badań, a starsze badania (których metodologia została już skutecznie podważona) potwierdzają, że szczepionki szkodzą.

Tym samym badanie to dowiodło na sto procent jednego - antyszczepionkowców po prostu nic nie będzie w stanie przekonać, bo cała sprawa ma więcej wspólnego z wiarą (w wywołujące autyzm szczepionki) niż z logicznym rozumowaniem.

Dlatego za najsłuszniejsze należy chyba uznać twarde podejście australijskie, tzw. politykęno jab, no pay (co luźno można przetłumaczyć jako - nie ma zastrzyku, nie ma kasy), w którym rodzice decydujący się na nieszczepienie własnych dzieci muszą liczyć się z utratą finansowego wsparcia od rządu. Prawo to, które dotyczy oczywiście tylko przypadków gdy brak obowiązkowego szczepienia nie ma żadnych podstaw medycznych, weszło w życie wraz z nowym rokiem, a już po dwóch miesiącach media z antypodów donosiły o rewelacyjnych wynikach - przychodnie były szturmowane przez rodziców z dziećmi, nawet kilkuletnimi, spośród których wiele nie otrzymało w ciągu całego swojego życia nawet jednej szczepionki.

Źródło: PNAS,

 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
2 + 3 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.