"Ważka”

NASA weszła w posiadanie nieprawdopodobnej maszyny, którą planuje wysłać do zbadania powierzchni Tytana (księżyca Saturna). Znany jako „Dragonfly”, bezzałogowy statek powietrzny wielkości samochodu jest zupełnie autonomicznym kwadrokopterem z dwoma wirnikami, zasilanym paliwem nuklearnym.​

Szefowa przyszłej misji Elizabeth Turtle, z Laboratorium Fizyki Johns Hopkins University żartuje, że “Dragonfly” jest “oswojonym” statkiem kosmicznym.

Kwadrokoptery, a nawet oktokoptery, można dziś kupić na “Amazonie”. Autonomiczna technologia rozwija się bardzo szybko. Z zasilaniem nuklearnym jest trudniej, ale zespół badawczy planuje wykorzystać system podobny do tego, który steruje roverem “Curiosity” na Marsie. Wszystko, co planuje się wykorzystać przy „Dragonfly” jest już gdzieś zastosowane.

Niemniej, pomysł nuklearnego drona lecącego nad Tytanem jest nieco szalony, dowodzi WJSU.

- Wszyscy pewnie myślą, że żartujemy, ale to wykonalna misja, przekonuje inżynier Doug Adams.

Po długich badaniach, w czerwcu, NASA dała zielone światło wartemu 1 mld dolarów projektowi “Dragonfly”. Administrator Agencji podkreśla, że taka misja jeszcze parę lat temu była zupełnie niemożliwa.

Tytan jest największym księżycem szóstej planety od Słońca. Są na nim wydmy, góry, a nawet rzeki i jeziora, ale jest tam tak zimno, że w korytach zamiast wody jest ciekły metan.

Powierzchnia Tytana pokryta jest organiczną materią niestety, klimat jest prawdopodobnie zbyt surowy, żeby powstało tam życie. Biorąc to wszystko pod uwagę, Tytan wybrany został na cel nowej misji, a pani Turtle uważa, że księżyc Saturna może pomóc w znalezieniu odpowiedzi, jak doszło do powiązania kluczowych elementów i powstania życia na Ziemi.

- Chemicy przygotowali dla nas wszystkie potrzebne materiały. Chcemy tam polecieć i przeanalizować rezultaty naszych eksperymentów. Chcemy zrozumieć, co tam się wydarzyło, bo to samo prawdopodobnie miało miejsce na Ziemi.

Tytan ma jeszcze jedną ważną cechę. Chociaż w skład jego atmosfery wchodzi głównie azot i jest ona gęściejsza od ziemskiej, grawitacja tam jest o wiele słabsza, co czyni go idealnym miejscem do oblatywania.

- Warunki na Tytanie sprawiają, że lata się tam łatwiej niż na Ziemi, mówi Peter Bedini project manager misji.

Dron jest w istocie o wiele lepszym sposobem badania wszechświata niż rover na kołach. „Dragonfly” zostanie wysłany w przestrzeń kosmiczną w 2026 roku, a na Tytan doleci w 2034. Gdy pojazd wejdzie w atmosferę, dosłownie wypadnie z kapsuły, w której doleciał i opuści się nad piaskowe wydmy na powierzchni księżyca Saturna. W ciągu kolejnych 2 lat pobierze próbki gleby, będzie wysyłał na Ziemię zdjęcia oraz różnego rodzaju dane.

Adams uważa, że „Dragonfly” będzie mógł bezpiecznie latać nad powierzchnią Tytana, ale potrzeba będzie półtorej godziny, by jakikolwiek sygnał dotarł z niego na Ziemię. Pojazd będzie poruszać się autonomicznie. W dronie będzie wykorzystana istniejąca już technologia. Radary, silniki i oprogramowanie mogą zostać wprost wykorzystane lub z łatwością dostosowane do „Dragonfly”.

Jest jednak pewien minus.

- Nie mamy mapy, ani systemu nawigacji satelitarnej, żeby jakoś orientować się w przestrzeni. Dopiero, gdy dron będzie fotografował okolicę, przy okazji zrobi orientacyjną mapę, powiedział Adams.

Obecnie naukowcy pracują nad dronami na Ziemi, żeby przygotować systemy i oprogramowanie dla swojego pojazdu.

Autor: 
M.Miliksić/Tłum. Emilia Liberda
Źródło: 

Wsju.org

Dział: 
video: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
2 + 4 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.