Jest gorzej, niż myśleliśmy!

Każdego roku w oceanach zbiera się 8,8 mln ton plastiku, z czego 270.000 ton pływa swobodnie po ich powierzchni. Przez lata naukowcy byli przekonani, że plastik szybko rozpadnie się po zatonięciu, a potem rozłoży się na mikroplastik, maleńkie fragmenty nie większe niż 5 mm, które opadną na dno.

Niestety, takie podejście zupełnie nie odpowiada wynikom obserwacji badaczy z organizacji The Ocean Cleanup, która wydobywa plastik z oceanów. Organizację założył w 2013 roku Boyan Slat z Holandii, który miał wtedy zaledwie 19 lat. Slat powoli zbliża się do celu i prawdopodobnie uda mu się zlikwidować „Wielką Pacyficzną Plamę Śmieci”- plastikowy odpad dwukrotnie większy od powierzchni Teksasu, który dryfuje po Oceanie Spokojnym.

Niedawno The Ocean Cleanup opublikowała pracę, w której proponuje alternatywne wyjaśnienie tego, dlaczego określony rodzaj plastiku unosi się na powierzchni wody, a inny tonie. Odkryto, że liczne fragmenty plastiku zamiast szybko przekształcać się w mikroplastik, przedostają się na ląd lub idą pod wodę.

- Sądzę, że udało nam się wypełnić największe luki w wiedzy o zanieczyszczeniu tworzywem sztucznym, powiedział Slat dla Business Insider.

W ostatnim czasie organizacja zauważyła, że w „Wielkiej Plamie” gromadzą się określone rodzaje plastiku.

- Nie natykamy się na plastikowe worki czy słomki, ale na twarde i grube fragmenty tworzywa sztucznego.

Badacze odkryli, że większość przedmiotów wyciągniętych z „Plamy Pacyficznej” w 2015 roku pochodzi z początku XXI wieku lub lat wcześniejszych, co wskazywałoby na to, że plastik nie rozkłada się tak szybko.

- To szokujące zobaczyć, jak po oceanie ciągle pływa plastik z lat 70-tych ubiegłego wieku. Niedawno wyciągnęliśmy na przykład japońskie pudełko z 1970 roku, mówi Slat.

Badacze doszli do wniosku, że plastik zamiast się rozłożyć, pływa przez dziesiątki lat zanim połączy się z jakimiś “plamami” plastikowych śmieci na powierzchni wody. Większość tworzywa sztucznego, jaka trafia do oceanu, pochodzi z lądu. W wodzie odpad kumuluje się wzdłuż bezludnych brzegów, gdzie nie ma nikogo, kto by go wyciągnął. Dlatego, słabo zaludnione australijskie Wyspy Kokosowe mają najwięcej na Ziemi plastikowego odpadu – około 260 ton. Zdaniem badaczy, mniej niż 1% plastiku, który przedostanie się do wody z brzegu, naprawdę dotrze do dryfującego skupiska śmieci takiego, jak „Wielka Pacyficzna Plama Śmieci”.

Gdy plastik dryfuje po oceanie, organizmy typu algi i mięczaki „przyklejają się do niego” i razem opadają na dno. Plastik tonie przedostając się do głębszych rejonów oceanu, ale ponieważ algi i mięczaki potrzebują do życia słońca, mogą umrzeć i odpaść od plastiku, który potem ponownie wraca na powierzchnię.

Badacze odkryli, że cienkie fragmenty plastiku mogą wracać na powierzchnię głębokiej wody, ale w przypadku płytkiej- opadają na dno i tam już pozostają.

Pomysłem Slata , który prawdopodobnie pomoże zlikwidować plastikowy odpad oceaniczny jest ogromne urządzenie w kształcie litery „U” chwytające kawałki plastiku jak ogromne dłonie. Urządzenie przemieszcza się wolniej od prądów oceanicznych dzięki podwodnemu spadochronowi pełniącemu rolę kotwicy. Gdy wiatry i fale popychają plastik w kierunku urządzenia, odpad zostaje wyłapany i wyciągnięty na brzeg. Jeśli misja powiedzie się, urządzenie za 5 lat rozerwie większą część „Plamy Pacyficznej”.

- Problem leży nie w tym, czy, ale kiedy to się stanie. Moim zdaniem nie mamy wyboru, biorąc pod uwagę skalę problemu, mówi Slat.

Autor: 
M.Miliksić/Tłum. Emilia Liberda
Źródło: 

businesinsider.com

Dział: 

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
6 + 1 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.