Dlaczego zawsze będziemy zależni od pszczół?

9Czy to awokado, czy rzepak: monokultury zależne od owadów zapylających rozprzestrzeniają się na całym świecie – ale zmniejszają różnorodność owadów. Według badań rolnictwo przemysłowe musi stać się bardziej rozdrobnione.

 

Światowa produkcja żywności może być zagrożona przez rosnącą zależność od pszczół i innych owadów zapylających. Było to wynikiem międzynarodowego badania, w którym przeanalizowano jakie produkty spożywcze są uprawiane na całym świecie. W związku z tym, rośnie coraz więcej roślin, które muszą być przynajmniej częściowo zapylane przez owady, a jednocześnie pojawia się coraz więcej monokultur zagrażających tym owadom. Dlatego szczególnie zagrożone są Ameryka Południowa, Afryka i Azja. Niemcy również znajdują się na liście.

Zespół naukowców pod kierownictwem Marcelo Aizena z argentyńskiego Universidad Nacional del Comahue w Bariloche przeanalizował, jakie rośliny uprawiali rolnicy na całym świecie w latach 1961-2016. W tym celu naukowcy wykorzystali FAOSTAT, bazę danych Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (ONZ). Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie „Global Change Bilogy”.

Z biegiem lat uprawiano coraz więcej roślin, które są przynajmniej częściowo zapylane przez owady. Powierzchnia wykorzystywana do uprawy takich roślin wzrosła w okresie badań o prawie 140%. W szczególności wzrosła uprawa soi, rzepaku i palm olejowych.

Zależność od owadów zapylających wzrosła o około 70%

Zależność od owadów zapylających różni się w zależności od roślin. Zwykle nie ma ryzyka całkowitego nieurodzaju bez owadów, ale plony są mniejsze. Inne rośliny zapylają się samodzielnie lub za pomocą wiatru. Soja w większości zapyla się sama i potrzebuje tylko niewielkiej ilości owadów. Rzepak również może się sam zapylać, ale wykorzystuje do tego również wiatr i owady. Palmy olejowe są szczególnie uzależnione od ryjkowców (rodzaj chrząszczy). Według badań poprzez rozwój rolnictwa wzrosła zależność od owadów zapylających łącznie o około 70%.

Jednocześnie zróżnicowanie roślin w sektorze rolnym wzrosło nieznacznie. Naukowcy twierdzą, że ta nierównowaga jest problemem rzutującym na długi okres czasu. Według naukowców często występują monokultury, a owady przez krótki czas mogą wtedy zbierać pyłek w czasie kwitnienia. Wraz z monokulturami pojawiły się inne problemy takie, jak stosowanie pestycydów i utrata siedlisk. Zdaniem naukowców, w dłuższej perspektywie, zapylanie nie byłoby możliwe, a przez to bezpieczeństwo żywnościowe byłoby zagrożone.

Jednak badanie wykazało duże różnice między krajami. Najbardziej dotknięte są kraje, w których znacznie zwiększono areał rolniczy, uprawia się więcej roślin zależnych od owadów zapylających i zmniejszyła się różnorodność upraw. Najbardziej narażonymi krajami są Brazylia, Argentyna, Paragwaj, Boliwia, Malezja i Indonezja.

„Kraje, których to dotyczy, produkują żywność przede wszystkim dla bogatych krajów uprzemysłowionych”, powiedział współautor badania Robert Paxton z Uniwersytetu Halle-Wittenberg w komunikacie uniwersytetu. Konsekwencje mniejszych zbiorów w tych krajach byłoby głównie odczuwalne przez kraje importujące.

Obok innych krajów europejskich w badaniu wyraźnie wymieniono również Niemcy, ponieważ rośnie tam zależność od owadów zapylających, a zmniejsza się różnorodność. Potwierdza to Alexandra-Maria Klein, profesor ochrony przyrody i ekologii krajobrazu na Uniwersytecie we Freiburgu, która nie brała udziału w badaniu: „W Niemczech mamy przede wszystkim plantacje rzepaku i jabłek, które w pewnym stopniu potrzebują pszczół jako zapylaczy. Ze względu na różnorodność potrzebujemy więcej płodozmianu na tym samym polu”, ostrzega. „W przyszłości musi zaistnieć też rolnictwo na mniejszą skalę, aby więcej mogło rosnąć obok siebie”.

Naturalne siedliska dla owadów zapylających

Może się to jednak udać jedynie wtedy, gdy dopłaty rolne zostaną dostosowane w taki sposób, aby rolnicy zyskali na zmianie. „Dopóki istnieją fundusze na obszary uprawne, a mało z nich jest przeznaczonych na dywersyfikacje, to jest to trudne do wdrożenia”.

Teja Tscharntke, profesor agroekologii Uniwersytetu w Getyndze, uważa również, że kluczowe znaczenie ma istnienie naturalnych siedlisk dla owadów zapylających. Zasadniczo Tscharntke domaga się lepszego informowania na temat żywności: „Byłoby to pomocne dla konsumentów, gdyby istniało wiążące i jasne oznakowanie warunków produkcji produktów rolnych. Dotyczy to zwłaszcza produktów importowanych. Soja z Brazylii, która była uprawiana kosztem wycinki lasów deszczowych lub po wypędzeniu rdzennych społeczności, nie powinna znaleźć u nas miejsca”.

Autor: 
Tłum. Aleksandra Wereska

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Przepisz kod z obrazka.
2 + 1 =
Rozwiąż proszę powyższe zadanie matematyczne i wprowadź wynik.